|
|
|
komentujesz artyku:
Założenia były takie: Napadnięty człowiek dzwoni pod podany numer telefonu natychmiast po utracie roweru, odbierający przesyła informację dalej i grupa licząca kilka-kilkanaście osób w całej Warszawie rusza na poszukiwanie. Istnieje całkiem spora szansa znalezienia skradzionej maszyny. Kolejny etap to dorwanie złodzieja i oddanie go w ręce policji. Absolutną koniecznością jest to aby poszkodowany zgłosił kradzież Policji. Bez tego złodziej jest bezkarny, a działanie GP praktycznie bezprawne. Autor: Marek Feszczuk
| ||||||||||||||||||
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i publikowanie tylko na zasadach określionych przez redakcję Koła Roweru >>zobacz. strona główna | index | |||||||||||||||||||