Powtarzam więc tę beznadziejną mantrę nazw i krajobrazów, bo przestrzeñ umiera wolniej niż ja i jest czymś na kształt nieśmiertelności, mamroczę te geograficzną modlitwę, topograficzne zdrowaśki, klepię kartograficzną litanię, żeby ten jarmark cudów, ten diabelski młyn, ten kalejdoskop choć na chwilę zastygł, zatrzymał się ze mną w środku.
Andrzej Stasiuk „Jadąc do Babadag”
