Jednym słowem męczarnia, niezgoda, konflikt. Maszyna i ja. Maszyna i moja chęć dalszego podróżowania. Zmęczenie materiału i duszy. Może jeszcze nie jest to wrogość, ale na pewno już niechęć. Ciężko mi myśleć, że cieszę się ze zbliżającego się koñca, ale tak musi być. Nie oddając żadnej z figur nie można wygrać żadnej prawdziwej partii szachów.
Robert Maciąg „Ptak Złotego Wiatru czyli 7000 km samotności na chiñskim rowerze”
